Princess Yachts pochodzi z Plymouth w Anglii i ma za sobą ponad 60 lat historii. To stocznia, która przez długi czas była mocno konserwatywna — porządne jachty, ale bez designerskiego ryzyka. Wszystko zmieniło się po 2016 roku, kiedy współpracę z marką nawiązało Pininfarina. Efekt? Linia X i seria Y, które na pokazach w Monaco wywracały głowy w kierunku, jakiego po Anglikach nikt się nie spodziewał.
Dziś Princess produkuje jachty w pięciu odrębnych liniach — F (flybridge klasyczny), S (sport coupé), V (open), X (sport flybridge z designem Pininfarina) i Y (superjachty) — co sprawia, że to jedna z niewielu marek, gdzie możesz kupić wszystko pod jednym dachem, niezależnie od preferencji stylu i przeznaczenia.
Dla kogo Princess
Princess to marka dla kogoś, kto ceni przewidywalność, dobrą sieć serwisową (szczególnie w basenie Morza Śródziemnego i Atlantyku), i chce znać koszt posiadania z góry. Nie ma tu nieprzyjemnych niespodzianek — ani w jakości budowy, ani w cenie odsprzedaży, która jest jedną z najwyższych w tej klasie.
Na co uważać
Linia F bywa wizualnie bardziej konserwatywna od włoskiej konkurencji — jeśli szukasz jachtu, który zaszokuje designem w porcie, to nie jest to Princess. Jeśli szukasz jachtu, który za 10 lat nadal będzie wyglądał przyzwoicie i nie będzie kosztował majątku w serwisie — to Princess jest na szczycie listy. Przy starszych egzemplarzach zwróć uwagę na stan twardego hardtopu i instalacji elektrycznej.
Princess to jedna z tych marek, przy których nie boję się polecać egzemplarza bez wcześniejszego obejrzenia. Standard jakości jest bardzo jednorodny i przewidywalny — co przy włoskiej konkurencji nie zawsze jest prawdą. — Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco