Powiem Ci wprost: gdyby zapytać dziesięciu osób na nabrzeżu w Monaco, jaką włoską markę kojarzą, dziewięć powie „Azimut". To największy producent flybridge na świecie i marka, która prawdopodobnie wprowadziła do tego świata więcej ludzi niż jakakolwiek inna. I to nie przypadek — Azimut robi jachty, które wyglądają drogo, mają mnóstwo przestrzeni i kuszącą cenę względem konkurencji. Ale właśnie dlatego trzeba o nich rozmawiać szczerze.
Dla kogo realnie jest Azimut
Dla kogoś, kto chce dużo jachtu, efektowny design i nie przepłacać za samą metkę. Azimut daje przestrzeń, światło i włoski styl w cenie, w której inne marki oferują jednostkę o klasę mniejszą. Jeśli pływasz po Morzu Śródziemnym, lubisz przyjmować gości i zależy Ci na tym, żeby jacht robił wrażenie w porcie — to naturalny wybór. To jacht „pod życie towarzyskie", nie pod samotne, długie przeloty.
Na co naprawdę uważać przy zakupie
I tu zaczyna się część, której nie usłyszysz od dealera. Azimut potrafi dać bardzo dużo za swoje pieniądze, ale ta „dużość" czasem oznacza, że oszczędności trzeba było gdzieś zrobić — bywa, że na detalach wykończenia, jakości niektórych komponentów czy izolacji. Z mojego doświadczenia różnice między jednym a drugim egzemplarzem tego samego modelu potrafią być większe niż między markami.
Druga rzecz to wartość na rynku wtórnym. Azimut deprecjonuje się szybciej niż marki premium z mniejszym wolumenem. Ale właśnie dlatego kupno dwu-, trzyletniego egzemplarza to często najlepszy ruch finansowy — ktoś inny zapłacił już za największy zjazd wartości.
Azimut to świetny pierwszy „prawdziwy" jacht i często bardzo rozsądny wybór. Pod warunkiem, że kupujesz konkretny, sprawdzony egzemplarz — a nie markę z folderu. — Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco